„Powtarzam to siódmy raz, a on dalej nie pamięta…”
Znacie ten tekst? Ja znam – i za każdym razem mam ochotę zapytać: a czy naprawdę uważasz, że powtarzanie tego samego w ten sam sposób da inny efekt?
Albert Einstein powiedział kiedyś: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów.”
A jednak w szkołach wciąż słyszymy nauczycieli, którzy powtarzają lekcję w identyczny sposób i są zdziwieni, że uczniowie nadal jej nie rozumieją.
Problem nie leży w uczniu. Problem zaczyna się wtedy, gdy nauczyciel wierzy, że jego sposób uczenia jest jedynym właściwym. Że skoro jedni zrozumieli – to reszta też powinna. A jeśli nie zrozumiała? No cóż, „ich wina”.
Otóż nie. Nie każdy uczy się tak samo. Nie każdy zapamiętuje w ten sam sposób. Dla jednego wystarczy usłyszeć, dla drugiego zobaczyć, a trzeci musi coś zrobić, przeżyć, narysować, porównać, połączyć z pasją – żeby to miało sens.
Co można zrobić zamiast narzekać, że uczeń nie rozumie?
Obserwować. Nie tylko na sprawdzianie, ale w różnych aktywnościach – kiedy uczeń naprawdę „ożywa”?
Pytać. Czasem najprościej zapytać: „Jak tobie najłatwiej zapamiętać?” – i uczeń sam wskaże drogę. Warto też wspólnie sprawdzić, za pomocą dostępnych testów czy quizów edukacyjnych, jaki jest jego styl uczenia się – czy lepiej przyswaja wiedzę słuchając, obserwując, działając, czy łącząc różne metody. To daje nauczycielowi i uczniowi jasny punkt odniesienia, a nauka staje się bardziej świadoma i skuteczna.
Indywidualizować zadania. Nie wszyscy muszą rozumieć to samo na ten sam sposób. Ten sam cel można osiągnąć różnymi ścieżkami.
Wykorzystać mocne strony. Ale najpierw je zidentyfikować – kto świetnie rysuje, kto lubi opowiadać, kto jest mistrzem w skojarzeniach, a kto w porządkowaniu danych.
Wspierać pasje. Jeśli uczeń kocha piłkę nożną, użyj przykładów z piłki. Jeśli uwielbia zwierzęta, odwołuj się do tego. To nie strata czasu – to droga do prawdziwego zrozumienia.
Szkoła to nie fabryka – to przestrzeń dla różnorodności
Nauczyciel, który powtarza w kółko to samo i dziwi się, że „oni dalej nie wiedzą”, przypomina kucharza, który używa tylko jednego przepisu i narzeka, że nie wszystkim smakuje. Edukacja to nie produkcja w fabryce – to spotkanie różnych ludzi, różnych umysłów, różnych sposobów uczenia się.
Jeśli chcemy, żeby nasi uczniowie naprawdę się uczyli, musimy porzucić wygodne „uczę tak, jak mnie uczono” i wejść na trudniejszą, ale o wiele bardziej satysfakcjonującą drogę – drogę indywidualizacji, uważności i wspierania mocnych stron.
Bo szkoła to nie miejsce, gdzie wszyscy mają być tacy sami. Szkoła to przestrzeń, gdzie każdy powinien dostać szansę, żeby rozwinąć skrzydła – po swojemu.