Ile razy słyszeliście żart o tym, że "nauczyciele to mają dobrze – dwa miesiące wakacji, ferie, święta, a i tak narzekają?"
Internet pęka od memów i kalendarzy pokazujących nauczyciela jako kogoś, kto żyje tylko od jednego wolnego do drugiego. Śmieszne? Czasem tak. Prawdziwe? Niekoniecznie. Ale jest w tym pewien problem – bo my, nauczyciele, bardzo często… sami te żarty powielamy. Tak, te kalendarze i memy często udostępniają nauczyciele- influencerzy lub administratorzy stron dla nauczycieli w mediach społecznościowych.
Na spotkaniach w pokoju nauczycielskim, w prywatnych rozmowach, a nawet w przestrzeni publicznej pojawiają się komentarze w stylu:
👉 "Jeszcze tylko miesiąc do ferii!"
👉 "Jakoś przetrwać do świąt."
👉 "Damy radę, wakacje już blisko."
Brzmi znajomo?
Dlaczego to niebezpieczne?
Bo młodzi ludzie, rodzice i społeczeństwo patrzą i słuchają. Jeśli sami mówimy o naszej pracy w kategoriach "przetrwania" i "czekania na wolne", to nie ma się co dziwić, że inni zaczynają w to wierzyć.
Ale jest w tym coś jeszcze głębszego – jeśli sami nauczyciele w to uwierzą, mechanizm może zadziałać jak samospełniająca się przepowiednia. Zamiast widzieć w kolejnych miesiącach szansę na rozwój uczniów i własne sukcesy, zaczynamy odliczać dni do wolnego. Motywacja do nauczania spada, a wraz z nią zaangażowanie. Każde zbliżające się święto czy wakacje staje się punktem odniesienia – a w efekcie sami stajemy się apatyczni, mniej twórczy, mniej otwarci na nowe pomysły.
I wtedy – nawet nieświadomie – zaczynamy zachowywać się dokładnie tak, jak pokazują stereotypy.
A przecież prawda jest inna
Za każdą lekcją stoi przygotowanie, kreatywność, szukanie sposobu, jak dotrzeć do uczniów. Za każdym sprawdzianem – godziny sprawdzania i analizowania, jak uczniowie myślą i gdzie potrzebują wsparcia. Za każdym uśmiechem ucznia – codzienna praca nad jego poczuciem wartości i motywacją.
To są momenty, które powinny budować nasz wizerunek.
Co można zrobić inaczej?
Może czas stworzyć nowy nauczycielski kalendarz – taki, który nie odlicza dni do wakacji, ale pokazuje miesiące przez pryzmat sukcesów i wyzwań?
Wrzesień jako miesiąc energii i nowych początków.
Listopad jako czas kreatywności, gdy dni są krótkie, ale uczniowskie pomysły potrafią rozświetlić klasę.
Marzec jako okres wsparcia – bo uczniowie przygotowują się do egzaminów, a my jesteśmy ich przewodnikami.
Czerwiec jako czas refleksji – co udało się osiągnąć, czego nauczyliśmy się razem.
Brzmi inaczej, prawda?
Na zakończenie
Może więc zamiast utrwalać żarty o ilości "wolnego czasu nauczycieli", spróbujmy mówić o naszej pracy z dumą – bo naprawdę jest o czym. Bo jeśli my nie zaczniemy opowiadać o sobie inaczej, to zrobią to inni. A wtedy może być już tylko więcej memów i krzywdzących stereotypów.
Warto pamiętać, że jak w każdej branży – od biznesu, przez medycynę, po kulturę – także nauczyciele powinni świadomie dbać o swój wizerunek. To trochę marketingowe podejście: jeśli ktoś nie opowie dobrze swojej historii, zrobi to ktoś inny, ale na swój sposób. I nie zawsze będzie to historia prawdziwa.