Koniec roku ma w sobie coś symbolicznego. Zatrzymujemy się. Podsumowujemy. Czasem czujemy ulgę, czasem presję: „nowy rok — nowy ja”. A co, jeśli to wcale nie jest moment wielkich resetów?
Coraz częściej, pracując z młodymi ludźmi, rodzicami i nauczycielami, widzę jedno: rozwój rzadko działa skokowo. Nie zaczyna się 1 stycznia i nie kończy 31 grudnia. Rozwój to proces — cichy, ciągły, często niezauważalny z dnia na dzień.
Koniec roku nie jest więc ani końcem, ani początkiem.
Jest trwaniem dalej.
Droga zamiast mety
W edukacji i rozwoju bardzo lubimy myśleć kategoriami etapów: egzamin, matura, studia, praca. Każdy z nich traktujemy jak metę. A potem pojawia się kolejne „dalej”. Tymczasem prawdziwa zmiana zachodzi w trakcie całego procesu kształcenia. Ta zmiana zachodzi w sposobie myślenia, w decyzjach, które podejmujemy bez wielkiego szumi, a także w umiejętnościach zadawania sobie lepszych pytań. Liczy się przede wszystkim to, kim stajemy się po drodze.
Co warto zrobić na przełomie roku?
Zamiast pytać wyłącznie: Co nowego zacznę?, warto zapytać: Jakie umiejętności i postawy chcę rozwijać dalej?
Dla ucznia może to być większa samodzielność.
Dla rodzica — więcej zaufania.
Dla nauczyciela — odwaga, by uczyć inaczej.
Dla młodego dorosłego — zgoda na to, że nie wszystko musi być już jasne.
Między szkołą a życiem
W koncepcji IDE (Inspiracja-Doradztwo-Edukacja) często mówię o metaforze mostu. Ten most nie pojawia się nagle — on powstaje krok po kroku. Z doświadczeń, prób, czasem błędów. Rok się zmienia, ale proces uczenia się siebie i świata trwa dalej.
I to jest dobra wiadomość. Nie musisz zaczynać od zera.
Wystarczy, że pójdziesz dalej — trochę mądrzej, spokojniej, bardziej świadomie.
A jak Ty patrzysz na koniec roku?
Jako zamknięcie… czy jako kolejny krok na drodze rozwoju?